Czego dowiedziałem się o budowaniu relacji tworząc aplikację?
Postanowiłem w tym roku stworzyć aplikację. Jedną, nie kilka, jak ostatnimi laty. Żadnej z nich aktualnie nie używam, a chciałbym mieć takie poczucie, że stworzyłem coś dobrego i użytecznego. Sporządziłem więc plan1, który z założenia przybliży mnie do stworzenia jednej, ale użytecznej aplikacji, z której faktycznie będę chciał korzystać.
Zapomniałem też do tej pory gdziekolwiek o tym wspomnieć, ale aplikacja ta ma być psychologiczna. W taki sposób staram się osiągać swoje ikigai, łącząc wszystko to, w czym jestem najlepszy i co daje mi najwięcej radości w życiu – design, programowanie, psychologia i edukacja.
Przypomnienie celu na styczeń
Według mojego planu, styczeń powinien zakończyć się stworzeniem formalnego projektu aplikacji. Chcę opisać procesy psychologiczne, w które już się angażuję i są dla mnie pomocne oraz znaleźć ich "pain points", które będą pozycją wyjściową dla dalszego procesu Design Thinking – m.in. generowania pomysłów aplikacji. "Formalny projekt" w tym przypadku, rozumiem jako wskazanie istoty, czy ducha aplikacji. Chcę wyekstrahować to, co okazało się istotne, a następnie przeanalizować i skoncentrować zebrane informacje w to, co z nich wynika dla aplikacji.
Mój pomysł na realizację styczniowego celu
Obserwacja i opis aktualnie obecnych procesów psychologicznych odpowiadać miały etapowi Empatii ze wspomnianego DT. Opisałem więc między innymi:
- Co robię – jakie procesy mają miejsce,
- Kiedy się to zdarza – np. w odpowiedzi, na co i w jakich okolicznościach,
- Jak często, długo, z użyciem czego, itd. oraz
- Czemu właśnie to.
Aby dotknąć etapu Definicji problemu, dołożyłem do tego piąty punkt: 5. Z jakimi przeszkodami?
Jakie są moje dotychczasowe odkrycia? Czyli "jak nie budować relacji"
Przygotowanie opisów odpowiadających na powyższe punkty pozwoliło mi zauważyć, jakie stoją za moimi procesami potrzeby, przekonania, wartości, preferencje, cele itp. Samo to już było ciekawym doświadczeniem i rozciągnięcie tego na dłuższy okres nie byłoby pewnie najgorszym pomysłem dla poszerzania samoświadomości, ale czy warto?
Ciężko szukać "pain points" w wartościach, czy potrzebach, ale zdecydowanie też nie tędy droga. Miejsce, gdzie je znalazłem, to faktyczne ich zrozumienie, akceptacja, realizacja i zaspokajanie.
Mogę wiedzieć, jaki jest mój "core" – główne wartości, najważniejsze potrzeby, największe lęki, które się z nimi wiążą, preferencje poznawczo-behawioralne w odpowiadaniu na nie, ale wiedza sama w sobie zdaje się nie przybliżać mnie do niczego. Mogę znać czyjąś historię i opis tego, jakimi są ludźmi, ale to nie sprawi, że będę nagle miał z nimi dobrą relację lub jakąkolwiek for that matter.
Taka wiedza – w tym przypadku samoświadomość – nie jest bynajmniej bezużyteczna czy zła w jakiś sposób, ale zdecydowanie nie jest moim zdaniem najważniejsza. Nie powinna też raczej pochłaniać nas zbytnio, czy to w procesie tworzenia aplikacji, budowania relacji, rozwoju psychologicznym, czy w życiu ogółem. Jeśli zdominuje nas samo zbieranie informacji, gromadzenie wiedzy o kimś (np. nas samych), to zbliżymy się jedynie do parasocjalnych – pozornych relacji, które w rzeczywistości będą jednostronne i przedmiotowe.
W budowaniu relacji nie chodzi o informacje, które możemy zebrać o kimś i którymi możemy się dzielić o nas samych. Chodzi o budowanie warunków, w których dzielenie się nimi przychodzić będzie z łatwością.
Carl Rogers miał rację.
Jak budować relacje?
Informacje o ludziach możemy zbierać wszędzie i na wiele różnych sposobów. Niektóre mogą nawet nie być legalne czy przyzwoite, ale możemy. Dzielić się sobą również możemy na wiele sposobów i ja wiem o tym bardzo dobrze, poświęcając większość swojego życia na tworzenie bardzo odsłaniającej lirycznie muzyki. Wiele ludzi mogłoby przez jej pryzmat poczuć, że mnie zna, ale byłoby to jednostronne i prawdopodobnie uprzedmiotawiające mnie w jakiś sposób. Myślę, że gdzieś w tym może się nawet kryć powód tego, dlaczego już nie tworzę za bardzo, ale o tym kiedy indziej.
"Chodzi o budowanie warunków, w których dzielenie się [informacjami o sobie], przychodzić będzie [obydwu stronom relacji] z łatwością"
Wierzę, że za tymi warunkami może kryć się wiele, ale Rogers bardzo ułatwił nam już dojście do tego, co konkretnie. Według niego trzy najważniejsze aspekty budowania pomocowych relacji to:
- Autentyczność – być w relacjach z innymi szczerym i prawdziwym w swoich reakcjach i uczuciach
- Zrozumienie / Empatia – starać się rozumieć świat drugiej osoby, jej perspektywę, uczucia i doświadczenia poprzez aktywne słuchanie i odzwierciedlanie jej emocji
- Bezwarunkowa akceptacja – doceniać innych jako osoby, niezależnie od ich zachowań czy uczuć oraz akceptować takimi, jakimi są, bez oceniania i stawiania warunków
Sądzę, że nakreśla to pewien ideał, do którego zwłaszcza relacje pomocowe powinny dążyć. Myślę jednak, że nawet jeśli nie tak samo mocno, to wszystkie bliższe relacje – przyjaźnie i związki – również powinny.
Zwracając na to uwagę i przypominając to sobie, chcę by właśnie taka była moja relacja ze sobą, gdyż sądzę, że jest ona najważniejszą ze wszystkich. Nie chcę siebie jedynie obserwować i zbierać o sobie informacji. Chcę mieć ze sobą relację.
Wspomniane "pain points" kryją się właśnie w tym. Nie w informacjach, które zebrałem odnośnie siebie i własnych procesów psychologicznych, ale w warunkach, jakie aktualnie mam w relacji ze sobą. Może nam się wydawać, że nie ma w nich nic złego, dopóki nie uświadomimy sobie, w jaki sposób traktujemy siebie samych, odzywamy się do siebie, myślimy o sobie, jakich aspektów siebie nie akceptujemy itd.
Aplikacja, którą stworzę, będzie więc dotykała budowania lepszej relacji ze sobą, tj. lepszych jej warunków opartych na autentyczności, empatii i akceptacji. Tak myślę.
A więc zbieranie informacji ma sens. Tak długo, jak je rozumiemy i z nich korzystamy.